Gitary Williama „Grita” Laskina

Intro

Przeglądając internet w poszukiwaniu unikatowych gitar, natknąłem się na strony ze zdjęciami instrumentów wykonanych przez Williama „Grita” Laskina. Nie ukrywam, że znudzony oglądaniem wielu podobnych do siebie gitar, myślałem, że już nic mnie mile nie zaskoczy. I wtedy zobaczyłem coś, co sprawiło, że pojawił się uśmiech na mojej twarzy… Nie dość, że z pięknie wykonaną grafiką, to jeszcze w jaki sposób. Ale to nic dziwnego, biorąc pod uwagę z kim mamy do czynienia.

Bridge

William „Grit” Laskin jest kanadyjskim lutnikiem, muzykiem, fotografem, ilustratorem i twórcą niesamowitych, unikatowych gitar. Uznawany za jednego z największych artystów w Ameryce Północnej wykorzystującym w twórczości intarsję. Jego gitary były eksponowane jako dzieła sztuki w wielu muzeach i galeriach. A patrząc na to z jaką pieczołowitością są wykonane, wcale się nie dziwię. Gitary nie tylko świetnie wyglądają, lecz mają też znakomite walory akustyczne i doskonale brzmią, co sprawia, że są poszukiwane przez muzyków i kolekcjonerów.

Verses

Patrząc na jego prace dostrzega się doskonały warsztat i precyzję wykonania. Intarsje te miałyby wartość już nawet kiedy ich podłożem byłby papier czy płótno a medium farba. Wiedząc jednak, że są wykonane z fragmentów muszli i masy perłowej, pozostaje tylko pochylić czoła nad kunsztem i pracą włożoną w każdy detal obrazu. Perfekcja rysunku, pewna kreska, wykorzystanie walorów masy perłowej jako „farby” sprawia wrażenie, jakbyśmy oglądali srebrzyście mieniące się witraże.
Sam format z jakim musiał zmierzyć się artysta mając do dyspozycji wąski gryf i główkę gitary, nie daje wiele miejsca dla tworzonych obrazów i jest dużym wyzwaniem dla ustawiania kompozycji obrazu.
w pewnej chwili przemknęło mi przez myśl porównanie tych grafik z racji drewnianego podłoża do deseczek kuchennych malowanych przez „domorosłych Nikiforów”, lecz w tym przypadku raczej porównałbym je do misternie wykonanych prawosławnych ikon.

Ponieważ Laskin sam jest doskonałym muzykiem, wiele motywów które uwiecznia na swoich gitarach oscyluje również w kręgu muzyki. (na zdjęciu Stephan Grapelli i Django Rheinhardt)

Coda

Zastanawiałem się ostatnio czy pozostały jeszcze niezaanektowane pola ekspansji grafiki (w dobie kultury wizualnej). Korpusy gitar juz dawno „poległy” pod ostrzałem aerografów. Natomiast gryf był eksploatowany raczej oszczędnie. Jedne z niewielu przykładów zdobionego inaczej niż tradycyjnie gryfu, jakie przychodzą mi na myśl, to model JEM Ibaneza i np. Lucille model BB Kinga Gibsona. Ale to było jakby nieśmiałe badanie gruntu i możliwości. Laskin postawił krok dalej równocześnie wysoko zawieszając poprzeczkę.

Zdjęcia: www.williamlaskin.com

Udostępnij