REKLAMA
Tak jak podziwiałem sztychy starych mistrzów grafiki warsztatowej, tak w tej chwili podziwiam prace Bartka Kosowskiego. Perfekcyjny rysunek, gdzie każda linia wygląda jakby była elementem wielkiego planu, w którym nic nie zostało pozostawione przypadkowi.
Gdybyś miał wymienić kilku autorów, których prace wywarły na Ciebie największy wpływ i krótko opisać co w nich takiego znalazłeś; to kogo byś wybrał?
Jest wielu autorów, których prace wywierają na mnie wielkie wrażenie. Pierwsze dwa miejsca od kilku lat zajmują z pewnością James Jean i Ashley Wood. Ten pierwszy za to, że w niesamowity sposób potrafi łączyć tradycyjny rysunek z photoshopem, budując niesamowity baśniowo-komiksowy klimat. Prace Wooda z kolei mają niespotykaną spontaniczność – zarówno jego rysunki jak i malarstwo są strasznie ekspresyjne i charakteryzują się tym swobodnym „czymś”, na co sam nigdy nie mogę się zdobyć w swoich pracach.
No i są jeszcze bracia Asaf i Tomer Hanuka, których kolory i kompozycja w połączeniu z uproszczoną komiksową kreską po prostu zabijają.
Oprócz nich mógłbym wymienić jeszcze wielu twórców. Ostatnio widziałem na żywo prace Luciana Freuda i byłem pod ogromnym wrażeniem „mięsistości” tych prac. Ten człowiek to geniusz.
![]()
A gdybyś miał wymienić kogoś z naszego kraju?
Pierwsze dwie osoby, które przychodzą mi do głowy to dwaj współcześni polscy twórcy komiksowi, a mianowicie Przemek Truściński i Krzysztof Gawronkiewicz. Pierwszego lubię za jego świetną swobodną kreskę, a drugiego za…. chyba jeszcze lepszą kreskę od tego pierwszego. Komiks “Achtung Zelig” wydany w 2004 roku z rysunkami Krzyśka Gawronkiewicza to mój ulubiony polski album komiksowy od czasu “Sznikla” Rosińskiego. Większość kadrów z “Zeliga” to gotowy materiał na grafikę warsztatową. Wracam do niego co jakiś czas i za każdym razem myślę sobie, że też bym tak chciał.
![]()
Co takiego ostatnio widziałeś (wystawa,komiks,itp.), co było dla Ciebie odkryciem?
Tak jak już wspominałem, widziałem ostatnio wystawę Luciana Freuda i mimo iż znałem go już dużo wcześniej, na żywo zrobił on na mnie kolosalne wrażenie. Grubo nakładana farba, mięsistość ciała, dobór barw – wszystko to składa się na prace o niespotykanej sile. Ogromnym atutem wystawy było pokazanie na niej zdjęć z pracowni malarza, na których zobaczyć można było jego proces twórczy. Na niektórych zdjęciach widać było zarówno modelkę jak i płótno, co w świetny sposób pokazywało geniusz Freuda. Jego prace są tworzone z natury, a mimo to nie są do końca realistyczne (a może właśnie są realistyczne aż do bólu…).
![]()
Studiowałeś na ASP w Łodzi na kierunku grafika artystyczna, co dały te studia?
Myślę, że po pierwsze pozwoliły mi otworzyć się na trochę inną sztukę. Przed nimi byłem całkowitym negatem jeśli chodzi o sztukę abstrakcyjną, konceptualną i takie tam. Teraz, choć ciągle uważam, że spory procent proponowanej sztuki współczesnej to bardziej marketing danego twórcy niż jakakolwiek wartość, potrafię stanąć przed jakąś pracą współczesną w galerii i totalnie się nią zachwycić.
Dodatkowo, jeśli chodzi o moje własne prace to studia te pozwoliły mi poznać podstawy kompozycji (o której totalnie nie miałem pojęcia) i dopracować swoją własną kreskę. Tworząc akwaforty do dyplomu nauczyłem się tego, że każda kreska musi być przemyślana i że nie można tak sobie czegoś „bazgrnąć”.
![]()
Twój podstawowy warsztat pracy to?
Podstawą są ołówki techniczne 0,3mm i rysiki różnej twardości. Dość trudno je u nas kupić, więc zawsze przywożę je z różnych dziwnych miejsc, które odwiedzam. Mam nawet swój ulubiony – jest to metalowy Graphgear 1000 Pentela. Jest ładny i bardzo dobrze leży w dłoni. Z klasycznych rzeczy poza ołówkami są jeszcze tempery. Jeśli chodzi o mniej tradycyjne środki to czasem używam zeskanowanych plam zrobionych na przykład herbatą lub różnych tekstur, które uzyskuję skanując serwetki lub koszule. No i oczywiście jest jeszcze photoshop, w którym zawsze nakładam kolory.
![]()
Większość ilustracji powstających obecnie zapisana jest w postaci cyfrowej. Jaki jest twój stosunek do tej formy zapisu, dawniej istniał jeden oryginał wykonany na papierze? Teraz, gdy idziesz na wystawę dominują wydruki. Czy istnieje jeszcze różnica pomiędzy jednym, a drugim?
Moim zdaniem istnieje ogromna różnica między mediami tradycyjnymi i cyfrowymi. Choć sam nakładam kolory w Photoshopie, nie wyobrażam sobie pracy tylko z komputerem. Dla mnie podstawą ciągle jest ręczny rysunek. Komputer jest oczywiście narzędziem, które w znacznym stopniu skraca czas pracy i jest to niezmiernie ważne w tworzeniu na zlecenie, gdzie kilka “ctrl + z” zastąpić może czasem kilka godzin żmudnego rysowania. Niemniej jednak osobiście dopiero patrząc na odręczny rysunek lub sposób kładzenia farby na płótno jestem w stanie docenić, czy ktoś ma “to coś”. Osobiście największe emocje na wystawach wciąż wzbudzają we mnie prace tradycyjne – malarstwo, grafika, rysunek, bo mam świadomość jak ogromną ilość czasu trzeba poświęcić, by stworzyć tego typu dzieła.
![]()
Szkicujesz z natury czy korzystasz ze zdjęć?
Niestety korzystam ze zdjęć. Prawda jest taka, że dostając zlecenie na ilustrację masz określony deadline i nie możesz sobie pozwolić na luksus rysowania z natury, bo to po prostu zabiera dużo więcej czasu. Robisz więc sobie lub komuś znajomemu zdjęcie i wykorzystujesz je jako bazę do rysunku.
![]()
Niestety? To znaczy, że chciałbyś się obyć bez nich?
I tak i nie. Z jednej strony czasem brakuje mi rysowania z natury, bo pamiętam jeszcze to wspaniałe uczucie siedzenia przy sztaludze, mierzenia proporcji i spędzania dziesięciu godzin na studiowaniu anatomii modela lub modelki. Z drugiej strony jednak nie mam jakichś ortodoksyjnych poglądów na technologię i uważam, że nowinki techniczne (jeśli do takich można zaliczyć aparat cyfrowy:) są po to, by nam pomagać w pracy.
![]()
Ile czasu potrzebujesz na wykonanie gotowego rysunku?
To zależy. Jeśli jest to coś co robię dla siebie – mogą to być tygodnie. Rysuję, odstawiam, znów do tego wracam i tak można w nieskończoność. Jeśli chodzi o prace do gazet to zazwyczaj wydawca określa termin, w jakim trzeba to zrobić. Moim rekordem była ilustracja, na którą zlecenie dostałem o 20:00 i trzeba ją było dostarczyć do południa następnego dnia. Jeśli się nie śpi całą noc, jest to wykonalne.
![]()
![]()
![]()
![]()
Czy masz ulubioną cześć ludzkiego ciała, od której zaczynasz rysować postać? Od czego zaczynasz rysunek postaci?
Najczęściej zaczynam rysunek od lewej pachy lub prawego podudzia… a tak poważnie to nigdy się nad tym nie zastanawiałem, więc chyba nie ma takiej części.
Lubisz pracować na zlecenie?
Lubię. Przyczyn jest kilka. Po pierwsze – mogę połączyć przyjemne z pożytecznym – rysuję i ktoś mi za to płaci. Po drugie – każde zlecenie to wyzwanie – dostajesz tekst i musisz go wizualnie zinterpretować. Wyszukać to, co najważniejsze i pokazać to w taki sposób, żeby zachęcić czytelnika do sięgnięcia po niego. Oczywiście ma to też swoje wady, której podstawową jest limit czasowy. Najczęściej termin wykonania ilustracji jest bardzo krótki i trzeba się ostro napracować, żeby zdążyć na czas.
![]()
Jak to jest z pracami na zlecenie, dostajesz temat i co dalej?
Wygląda to zazwyczaj tak: dostaję mejlem tekst do zilustrowania i (najczęściej, choć nie zawsze) wymagany format pracy. Czytam tekst podkreślając kluczowe fragmenty i szkicując już najczęściej jakieś pierwsze pomysły. Następnie czytam raz jeszcze i decyduję się już na coś. Robię pierwsze szkice, kombinuję z kompozycją kadru. Pytam swoja dziewczynę (a czasem również znajomych), które wersje wydają im się najciekawsze i zabieram się do konkretnego rysowania. Czasem też robię wcześniej zdjęcia, które wykorzystuję jako podstawę rysunku. Kiedy rysunek jest gotowy, skanuję go i zaczynam nakładać kolor (a czasem też jakieś faktury lub plamy) w photoshopie. Gdy wszystko wydaje się gotowe i mam na to czas, daję sobie trochę przerwy, aby móc spojrzeć na ilustrację „na świeżo” i po jakimś czasie poprawiam to, co wydaje mi się nie grać. Kiedy wszystko jest gotowe, zapisuje jako JPG, puszczam mejlem do wydawcy i czekam na publikację. Później biegnę do kiosku, wykupuję wszystkie gazety i jestem szczęśliwy przez jakieś dwie godziny. Potem zaczynam doszukiwać się wad i „niedoróbek” i łapię doła. Hehe….
![]()
Wymarzone zlecenie?
Jeśli z chodzi o wymarzone zlecenie to mogłyby to być zrobienie ilustracji na okładkę płyty jednego z zespołów, które lubię lub chociaż stworzenie ilustracji dla takich pism jak Rolling Stone czy Spin. A tak na serio to chciałbym po prostu dojść do tego, by być w stanie utrzymywać się tylko i wyłącznie z ilustracji.
Linki
Strona Bartka Kosowskiego – http://www.bartoszkosowski.com/
Blog – http://kosowski.blogspot.com/
REKLAMA
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Nowe konkursy
Docenione
Najczęściej oglądane
Najnowsze komentarze
- 12ASA: Ktoś wcześniej miał ten problem.
- Krzysztof Pacholak: Witam. czy ktoś ma problem z
- Filip: hello... u mnie wszystko działa
- Maciek: http://www.indexhibit.org/forum/thread/14103/
- Maciek: Znalazlem rozwiazanie na indexhibit.org "edit your