REKLAMA
![]()
Ponad 20 lat temu, kiedy zostałem zatrudniony w firmie reklamowej, jednym z pierwszych zleceń jakie dostałem do realizacji było wykonanie pod dyktando klienta etykiet na tanie wina. Zleceniodawca przyjechał wiśniowym mercedesem, ubrany był w wełniany płaszcz koloru wiśniowego i takiego samego koloru garnitur. Na kartce dostałem spis chwytliwych nazw win: “Jędrna Zosia”, “Kasia Balon” itp. oraz teczkę, w której było kilkanaście magazynów soft-porno, z powpinanymi karteczkami na stronach zawierających materiał ilustracyjny wybrany przez zleceniodawcę.
Rzecz była teoretycznie prosta do zrobienia. Należało na zeskanowane z magazynu zdjęcie (pominę tutaj sprawę praw autorskich, efektu mory itp – były to rzeczy nieistotne dla zleceniodawcy) nałożyć nazwę wina napisaną najfikuśniejszym krojem pisma upstrzonym kilkoma efektami, na marginesach poupychać wymagane teksty … i gotowe.
Wiśniowy Pan wrócił po kilku dniach by zatwierdzić etykiety. Usiadł przy mnie przed monitorem, obejrzał przygotowane propozycje, po czym westchnął, spojrzał na mnie i spytał:
- Pan tu nowy?
Zgodnie z prawdą przytaknąłem. Zleceniodawca znów westchnął i powiedział:
- No dobrze, wytłumaczę Panu o co chodzi.
Jak się okazało popełniłem jeden z podstawowych błędów w TYM PRZYPADKU, nazwami win przykryłem to co powinno być widoczne. Pan siedział obok mnie i wskazywał miejsca gdzie należało umieścić nazwy, tak by krocza kobiet na zdjęciach były widoczne. Na koniec całą przeprowadzoną operację wyjaśnił jednym zdaniem:
- Bo widzi Pan, te menele muszą wiedzieć co piją.
Wyobraziłem sobie etykietę z dużym, ładnie zaprojektowanym napisem “Sikacz” i bez tych “lasek”.
Pamiętacie?
Pamiętacie tanie wino z czasów peerelu, o którym mówiło się właśnie “sikacz”, “siara”, czy też “wino marki wino”? Nie chodzi mi o smak, ale napis na etykiecie, który był pretekstem do określania tego trunku również nazwą “wino patykiem pisane”. Żadnych “lasek”, zdrapek, ozdobniczków – prosty, lapidarny napis.
![]()
Może pamiętacie również, że nie było komputerów, zakodowanych w nich fontów, projekty robiło się tuszem, piórkiem i linijką na papierze, a czasami właśnie … patykiem. Brało się odpowiednich rozmiarów patyczek z miękkiego drewna, ostrzyło nożykiem, nadając kształt zbliżony do współczesnego markera ze ściętą, płaską końcówką. Tak spreparowany patyczek służył do kreślenia liter dwuelementowych, np. na zajęciach z liternictwa. Jeśli ktoś miał “sprawną łapę”, litery tak kreślone wychodziły pięknie, tylko skrzypiał ten patyk przy pisaniu niemiłosiernie.
Zapewne w ten właśnie sposób – ale pewności 100% nie mam – powstał napis-znak “Wino”, który bije na głowę wytwory zdobiące dzisiaj tanie wina i nie tylko tanie!. Treść, forma i zawartość butelki tworzyły spójną całość. Na tym przykładzie powinno się uczyć dziś projektowania :).
![]()
Może znajdzie się kilka osób, które chciałyby dla zabawy zaprojektować kilka plansz Tribute to Wino?
Napis “Wino” w wektorze mogę zainteresowanym udostępnić, a zaprojektowane plansze (może tapetki na pulpit), pokazali byśmy w jednym artykule pod tym samym tytułem?
Skany etykiet pochodzą ze strony http://www.winka.net/ – kopalni wiedzy o tanich winach:) i nie ja je “projektowałem”.
REKLAMA
Komentarze:
Dodaj komentarz
Nowe konkursy
Docenione
Najczęściej oglądane
Najnowsze komentarze
- Tubdoubymopm: Also helps restaurant metz build
- Nataowemast: The first Mon returning from
- smomfomia: Vapolution Vaporizer 2.0 - 2011
- HouseSomo: Hi!
- Filip: hello... u mnie wszystko działa
Zapraszam na stronę poświęconą winom nie tylko marki wino
Pozdrowionka Henry
:D Jaki ten świat jest mały. Nie dalej niż 5-6 lat temu jako grafik techniczny – operator DTP, brałem udział przy produkcji jednej z tych etykiet na wino – Kochanica Dziedzica. Jeśli dobrze pamiętam rozlewała to winko firma Avita. Pikanterii dodaje tu fakt, że partię etykiet drukowano w Brzeskiej Oficynie Wydawniczej, której właścicielem są Aleksandra i Ryszard (sic!) Dziedzic!
:) historia ze zbieżnością nazwiska i etykiety przednia.
Życie pisze fajne scenariusze.